Więźniowie w Forcie VII byli poddawani różnego rodzaju szykanom, a warunki bytowe były skrajnie trudne, co prowadziło do wielu przypadków chorób i zgonów. Większość więźniów była przetrzymywana w warunkach skrajnego przeludnienia, co skutkowało wysoką śmiertelnością. W kazamatach nieprzerwanie panował chłód, a ściany cel niekiedy ociekały wilgocią.
Sytuację pogarszał fakt, że przez pierwsze lata w celach nie umieszczono, żadnych prycz, ani innego niezbędnego wyposażenia, przez co uwięzieni zmuszeni byli leżeć na gołej posadce, niekiedy tylko cienko wyłożonej słomą. Porcje jedzenia przeznaczone dla więźniów były tragicznie małe, utrzymując ich w ciągłym stanie osłabienia i głodu. Ponadto wszystkie codzienne czynności starano się uczynić torturą: w toaletach bito i nie dawano dość czasu na załatwienie swych potrzeb, a wyprowadzanie na powietrze zamieniało się dla skatowanych i wygłodzonych więźniów w sesję niekończących się ćwiczeń, lub wykańczający bieg w górę fortecznych stoków, przeplatany ciosami bykowców. W budowaniu atmosfery terroru i niepewności, niemiecka załoga SS wykazywała się wręcz złowieszczą kreatywnością. Chwile wytchnienia były dla uwięzionych niedoścignionym pragnieniem, gdyż często w swych celach doświadczali też nocnych wizyt swoich oprawców – wizyt z których nie każdy uchodził z życiem.